
W Katedrze Polowej WP a następnie na warszawskich Powązkach odbyły się uroczystości pogrzebowe gen. dyw. Kazimierza Gilarskiego, dowódcy Garnizonu Warszawa.
Mszy św. pogrzebowej przewodniczył metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz, który na początku Eucharystii podkreślił, że gen. Gilarski nigdy nie odmawiał pomocy przy organizowaniu uroczystości. Wspomniał też, że czerwcowa beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki, mająca odbyć się na pl. Piłsudskiego była opracowywana i konsultowana z gen. Gilarskim.
Dodał także, że scenariusz obchodów beatyfikacyjnych został w części wykorzystany podczas zeszło sobotniej uroczystości żałobnych związanych z tragedią pod Smoleńskiem.
Mszę św. koncelebrowało liczne grono kapelanów wojskowych. Trumna z ciałem została okryta biało czerwoną flagą.
W mszy uczestniczyli przedstawiciele władz stolicy z wiceprezydentem m.st. Warszawy Jackiem Wojciechowiczem, a także Sztabu Generalnego WP , okręgów wojskowych i wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych. Przybyły delegacje reprezentujące instytucje państwowe i samorządowe, związki i stowarzyszenia kombatanckie i harcerstwo wraz z pocztami sztandarowymi.
Podczas nabożeństwa Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski wręczył wdowie po generale Marii Gilarskiej przyznany pośmiertnie jej mężowi Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Natomiast z rąk sekretarza stanu w MON Czesława Piątasa otrzymała akt nominacyjny na stopień generała dywizji.
W imieniu Sejmu RP gen. Gilarskiego pożegnał Stefan Niesiołowski, który podziękował tragicznie zmarłemu generałowi za umieszczenie na pl. Piłsudskiego w Warszawie krzyża papieskiego. Obecność tego krzyża nie jest wymierzona w kogokolwiek, bo jest symbolem religii miłości. Za ten krzyż, za budowanie prestiżu, szacunku i promowanie tego wszystkiego, co buduje Polską tożsamość chciałbym Panu, Panie Generale podziękować - powiedział.
Na zakończenie mszy generała pożegnał burmistrz Radzymina Zbigniew Piotrowski, przyjaciel rodziny.
Po ceremonii w Katedrze Polowej WP trumna złożona została na lawecie armatniej. Meldunek o gotowości do ostatniej eskorty złożył żegnanemu generałowi dowódca Szwadronu Reprezentacyjnego WP na czarnym koniu.
Następnie odbył się przegląd pododdziałów biorących udział w mszy żałobnej, po czym trumna z ciałem generała przewieziona została na Cmentarz Wojskowy na Powązkach.
Kazanie ks. prał. płk. Sławomira Żarskiego podczas Mszy św. pogrzebowej śp gen. dyw. Kazimierza Gilarskiego
W chwilach takich jak ta, trudno Nam wszystkim pogodzić się ze śmiercią śp Gen bryg Kazimierza Gilarskiego. Był dla Nas Dowódcą i przyjacielem. Odszedł na wieczną wartę oddany służbie Ojczyźnie. Pozostawił Nas, żołnierzy, pracowników i kolegów pogrążonych w głębokim smutku. Łączymy się dziś w żalu z żoną, córką, synem i całą rodziną. Składamy im wyrazy szczerego współczucia.
Trudno mówić o naszym Dowódcy w czasie przeszłym. Jeszcze ciężej żyć ze świadomością mówionego słowa „żegnaj”. W sercach żołnierzy i pracowników Dowództwa Garnizonu Warszawa pozostanie wiecznie żywy.
Niezastąpiony dowódca i najlepszy ekspert od ceremoniału wojskowego. Potrafił przygotować i koordynować każdą uroczystość. Pod jego nadzorem powstawały scenariusze obchodów najważniejszych świąt państwowych i wojskowych w kraju i za granicą z udziałem wojskowej asysty honorowej.
Miał ambitne plany na rozwój kierowanej instytucji i bardzo wiele prywatnych planów na życie. Pełen energii i pogody ducha. Niezapomniany i niezastąpiony przyjaciel, kolega, dowódca. Pozostawił w smutku żonę i dzieci.
To gen. Gilarski zabiegał o przywrócenie czapek rogatywek kompanii reprezentacyjnej i przedwojennej symboliki na sztandarach. Był orędownikiem powołania reprezentacyjnego szwadronu kawalerii i baterii dział salutacyjnych, to m.in. jego zasługą jest przywrócenie na Grobie Nieznanego Żołnierza tablic pamiątkowych z walk wojny polsko-bolszewickiej.
Gdy w 2009 r. w Róźwienicy (woj. podkarpackie) nadawano miejscowemu gimnazjum imię Orląt Lwowskich, na uroczystość przyjechali z Warszawy żołnierze Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Przywiózł ich generał Gilarski. Był dowódcą garnizonu warszawskiego, ale urodził się na podkarpaciu, w Radułowicach. - Chciał, żeby dzieci zobaczyły to, co najlepsze w polskim wojsku. Generał nieraz pomagał rodzinnej miejscowości. W ostatnich latach przekazał miejscowej straży pożarnej samochód, pomógł w budowie sali tanecznej, zafundował dzieciom wycieczkę do Warszawy.
Generał Gilarski, absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych im. T. Kościuszki we Wrocławiu, karierę wojskową rozpoczął w 1978 roku w Komendzie Garnizonu Warszawskiego. Był kolejno dowódcą plutonu, zastępcą dowódcy kompanii wart honorowych, potem pracował w wydziałach organizujących uroczystości i imprezy wojskowe.
W 2000 r. w Katyniu otwierał cmentarz. Odpowiadał też za uroczystości na cmentarzach polskich żołnierzy pod Monte Cassino, w Bolonii, Anconie, w Normandii i pod Lenino.
Generał Gilarski jest autorem pierwszego po 1989 r. podręcznika "Ceremoniał wojskowy" regulującego udział wojska w uroczystościach patriotyczno-religijnych.
Stopień generała brygady otrzymał 11 listopada 2006 r. Wtedy też został dowódcą garnizonu warszawskiego. Był odznaczony Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Krzyżem Zasługi.
GENERALE!
Byłeś dla nas wszystkim!
Naszym autorytetem, naszym życiowym drogowskazem.
To, kim dziś jesteśmy zawdzięczamy Tobie…
Nauczyłeś nas, że w życiu najważniejsza jest uczciwość i szacunek wobec drugiego człowieka, wobec każdego istnienia…
Nauczyłeś, że nie ma dróg na skróty, nawet jeśli one wydają się łatwiejsze.
Dałeś przykład, że nie trzeba mieć, trzeba być.
Ty byłeś jak nikt inny
Ty jednoczyłeś ludzi, jak nikt inny.
Ktoś, kto raz odwiedził nasz garnizon, zawsze już tu wracał…
U nas nie było podziałów na biednych, bogatych, ważnych, mniej ważnych…
Byli tylko przyjaciele.
Nie wiemy, jak mamy żyć bez ciebie.
Nie akceptujemy świata, w którym zabraknie twojego niepowtarzalnego uśmiechu, którym zarażałeś nas wszystkich.
Ale obiecujemy ci, że będziemy żyć tak jak nas nauczyłeś.
Uczciwie i prawdziwie, że będziemy się starać, być dobrymi ludźmi, tak jak chciałeś.
Czas może kiedyś ukoi nasz ból, ale nic nigdy nie zapełni pustki po tobie.
Bo nie ma drugiego człowieka takiego jak ty, i nigdy nie będzie!
Wojsko Polskie poniosło wielką stratę!
Ukochani!
Siedemdziesiąt lat po tamtej tragicznej zbrodni czołowi przedstawiciele Polskiego Narodu pragnęli pochylić się nad mogiłami jej ofiar w duchu historycznej pamięci i narodowej tożsamości.
10 kwietnia, w sobotę rano na ekranach telewizorów pojawił się w transmisji z Katynia obraz pustych krzeseł, z opartymi o nie parasolami. Zupełnie jak puste miejsca przy wigilijnym stole. Puste miejsca, które jak wówczas, 70 lat temu pozostały po mężach, ojcach, dziadkach, zamordowanych z dala od Ojczyzny.
To było dopełnienie Cmentarza.
Krzesła - Groby.
Zginęło 9 generałów - więcej niż w Katyniu. Dziś tym boleśniej odczuwamy ową pustkę. Chciałoby się zamknąć pewien rozdział ojczystej tragedii. Tymczasem w pokorze, pełni zdumienia pochylamy czoła nad jej nowym rozdziałem, pisanym krwią Polaków nam współczesnych.
Wieczny odpoczynek racz im dać…
Źródło:
Archwium DGW
Archiwum Katedry Polowej WP