W poniedziałek, 12 kwietnia 2010, na dziedzińcu siedziby ministra ON, Bogdan Klich, kierownictwo resortu, dowódcy Wojska Polskiego i attaches wojskowi, akredytowani w Polsce, oddali hołd ofiarom katastrofy Tu-154M pod Smoleńskiem.
- Nie sądziłem, że kiedykolwiek przyjdzie mi przemawiać na takiej uroczystości - mówił minister Bogdan Klich, wspominając tragicznie Zmarłych.
- Staszek Komorowski. Dyplomata z zamiłowania, z wykształcenia fizyk. Co roku na wiosnę spotykaliśmy się w domu Komorowskich, w ich ogrodzie, i podziwialiśmy rododendrony - mówił Bogdan Klich o Stanisławie J. Komorowskim, podsekretarzu stanu w MON ds. polityki obronnej.
- Generał Franciszek Gągor - jeden z najinteligentniejszych ludzi, jakich spotkałem. Bez niego nie byłoby reformy Sił Zbrojnych - tak Bogdan Klich wspominał szefa Sztabu Generalnego WP.
- Generał Kwiatkowski 5 maja miał przejść na emeryturę. Przeszedł - mówił gorzko minister Klich.
Przypominając sylwetkę dowódcy Wojsk Lądowych szef resortu obrony akcentował ogromną energię, optymizm i pracowitość gen. dyw. Tadeusza Buka. - Zawsze z zakasanymi rękawami - wspominał minister Klich.
Gen. broni pil. Andrzej Błasik, dowódca Sił Powietrznych - doskonale zorganizowany. Minister Klich dodał, że w sprawie kolejnej kadencji gen. Błasika na stanowisku dowódcy Sił Powietrznych nie było żadnych rozbieżności pomiędzy nim a Prezydentem.
Gen. dyw. Włodzimierz Potasiński zapisał się w pamięci szefa resortu jako ten, z którym krok po kroku, konsekwentnie, budował prestiż Sił Zbrojnych. To właśnie gen. Potasiński stał się pierwszym dowódcą nowego rodzaju Sił Zbrojnych - Wojsk Specjalnych. Wiceadm. Andrzej Karweta - podobnie jak gen. Buk, już niebawem, bo 3 maja, miał otrzymać kolejny stopień - opisywał Bogdan Klich cieszącego się wsród marynarzy autentycznym szacunkiem dowódcę Marynarki Wojennej. -
Tydzień temu gen. bryg. Kazimierz Gilarski przedstawił mi śmiały i odważny program zmian w Garnizonie Warszawa - powiedział o stołecznym dowódcy minister, a wojskowym duszpasterzom minister podziękował za duchową opiekę nad żołnierzami.
Szef resortu obrony swoją uwagę poświęcił również załodze, która wykonała swój ostatni lot. Wśród załogi - trzy młode stewardessy. - Kobiety, ale jeszcze dziewczyny. Dziewczyny, które chciały latać dalej.
Minister Klich zapewnił, że przyczyny katastrofy zostaną ustalone i podane do publicznej wiadomości. Podkreślił, iż obecnie najważniejszą sprawą jest, aby rodziny tragicznie Zmarłych otoczyć pomocą. - Nie wynika to nawet jedynie z litery prawa, ale z potrzeby serca - podkreślił Bogdan Klich. - Na wieczną służbę odeszli Najlepsi z najlepszych"- mówił minister. - Odeszli, ale nikt Ich z naszej pamięci nie wymaże.
Bogdan Klich zwrócił uwagę również na inny aspekt katastrofy. - Wierzę, że symbolika tej katastrofy poruszy nie tylko nas, ale także inne narody, że pozwoli zagoić rany historii"(...). Wierzę także, że tragedia 10 kwietnia będzie groźnym "memento" na przyszłość, i to zarówno w sferze organizacyjnej, jak i w naszych umysłach. Powinniśmy ustalić w państwie procedury, które zapobiegną podobnej hekatombie w przyszłości. Jak powiedział Bogdna Klich, resort obrony narodowej jest gotów pomóc w opracowaniu takich procedur.
Minister złożył wiązanki kwiatów pod portretami poległych i dokonał pierwszego wpisu do Księgi Kondolencyjnej. Chwilę póżniej - niczym w filmie - zapłakało niebo, zaczął padać deszcz...
źródło: Archwium MON